Dramat bramkarza.
Dodane przez Redaktor dnia Październik 06 2019 19:59:40
Dramat bramkarza.
Wisłok Sieniawa – Tempo Nienaszów 2 – 6 [1 – 3]

1:1 Dominik Zajączkowski ‘18
2:5 Mateusz Zajączkowski ‘88

Wojtowicz [’46 S. Walus] – Folcik, Wacławski, Oleniacz, Libowicz – B. Miklaszewski, Sereda ,Krakoś ['70 D.Miklaszewski], Stanisz – M. Zajączkowski, D. Zajączkowski.



Rozszerzona zawartość newsa
Dramat bramkarza.

Wisłok Sieniawa – Tempo Nienaszów 2 – 6 [1 – 3]

0:1 Wojciech Kiełtyka ‘5
1:1 Dominik Zajączkowski ‘18
1:2 Arkadiusz Majka ’21 [wolny]
1:3 Wojciech Kiełtyka ‘37
1:4 Wojciech Kiełtyka ‘54
1:5 Arkadiusz Majka ’79 [karny]
2:5 Mateusz Zajączkowski ‘88
2:6 Hubert Skuba (karny)90+1


Wojtowicz [’46 S. Walus] – Folcik, Wacławski, Oleniacz, Libowicz – B. Miklaszewski, Sereda, Krakoś ['70 D. Miklaszewski], Stanisz – M. Zajączkowski, D. Zajączkowski.

Tempo: M. Jurczyk - K. Musiał (85' Ł. Bugiel), K. Kisielewicz (46' A. Musiał), K. Pęcak, M. Kuciński - Ł. Świątek, G. Gierlasiński, K. Kiełtyka - K. Łukaszewski, A. Majka (79' K. Tomasik), W. Kiełtyka (90' H. Skuba)

Sędziowali' OKS Dębica.
Żółte kartki: Sereda, M. Zajączkowski, Walus - Łukaszewski, K. Kiełtyka

Trudno cokolwiek napisać o tym meczu. Wisłokowi w tej rundzie idzie jak po grudzie. Jeden kłopot napędza następny. Jak już coś się krystalizuje to w następnym meczu wszystko się wali na całego. Tydzień temu obrona grała niemal bezbłędnie a Wojtowicz w bramce nie popełnił ani jednego błędu. Dzisiaj z obrony zostały tylko wspomnienia. Brakowało Kruszyńskiego i Krzyżanowskiego ale co najgorsze to kontuzja Krzyśka Wojtowicza. Okazało się że podczas rozgrzewki doznał wstrząśnienia mózgu a mimo to wszedł do bramki i starał się pomóc drużynie. Niestety ale okazało to się niemożliwe. Już pierwsza interwencja wzbudziła sporo niepewności wśród kibiców. Krzysiek miał blisko do piłki a jednak ubiegł go napastnik Tempa. Gol z rzutu wolnego już dał do zrozumienia że Krzysiek ma poważny problem. Lekki strzał przeleciał blisko naszego bramkarza a ten nawet nie zareagował. Po chwili upadł pierwszy raz by po interwencji wstać grać dalej. Do czasu. Pod koniec pierwszej połowy kibice zamarli. Krzysztof upadł i już się nie podniósł. Karetka na sygnale zabrała Go do szpitala. Krzysiu wiemy że chciałeś pomóc ale zdrowie jest najważniejsze. Będziemy mocno trzymać kciuki za Ciebie i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. W bramce z konieczności stanął Sławek Walus. Pierwszy raz w życiu. Nic nie mogliśmy w tym meczu ugrać. O incydencie z kibicami Nienaszowa nie ma sensu pisać. Co będzie dalej?. Nie mamy pojęcia. Przed Zarządem nieprzespane noce.