Jak nie idzie....
Dodane przez Redaktor dnia Listopad 03 2019 21:14:14
Jak nie idzie.....

Wisłok Sieniawa – Zamczysko Odrzykoń 1 – 2 [0 – 2]

1:2 Daniel Stanisz ’83 karny

Żak – Folcik, Wacławski. Potocki['53 Stanisz], Libowicz ['70 Walus] – Krakoś ['53 Sereda], Kruszyński, Oleniacz, B. Miklaszewski ['53 D. Miklaszewski] – M. Zajączkowski, D. Zajączkowski.




Rozszerzona zawartość newsa
Jak nie idzie..?

Wisłok Sieniawa – Zamczysko Odrzykoń 1 – 2 [0 – 2]

0:1 B. Lenart '25 karny
0:2 J. Kapała '32
1:2 Daniel Stanisz ’83 karny

Żak – Folcik, Wacławski. Potocki['53 Stanisz], Libowicz ['70 Walus] – Krakoś ['53 Sereda], Kruszyński, Oleniacz, B. Miklaszewski ['53 D. Miklaszewski] – M. Zajączkowski, D. Zajączkowski.

Zamczysko: D.Kozioł, R.Zaremba, P. Bryś, M. Głód, D. Grochmal, B.Lenart, D.Nowak,T. Bardzik, S. Frużyński, M.Urbanek, J. Telesz J.Kapała, S.Nowak, B. Jakubus, E. Barnat.

Sędziowali: Paweł Pitak, Mariusz Szczepanik oraz Damian Folcik.
Żółte kartki: Folcik , D. Zajączkowski - Urbanek, Kozioł, Głód, Krochmal, Bardzik, Lenart.
Czerwone kartki: Folcik [2 żółte] - D. Nowak, S. Nowak [na ławce rezerwowych].

Przez dwa dni w Sieniawie wiało tak że nie można było ustać na ziemi. Jeszcze w niedziele ok. 11.00 było niemal pewne że mecz nie dojdzie do skutku. Niebiosa jednak się zlitowały i na mecz niemal przestało wiać. Nasza drużyna miała przed sobą bardzo ważne zadanie. Musiała za wszelką cenę wygrać z Zamczyskiem Odrzykoń żeby mieć w miarę spokojną zimę. Niestety ta sztuka się nie udała i to Zamczysko wyjechało z Sieniawy z trzema punktami na koncie. Początek należał do Wisłoka. Pomimo że mecz w większości rozgrywał się w środku boiska to nasi jako pierwsi mieli idealną sytuacje na objęcie prowadzenia. W 12 minucie piękna zespołowa akcja Wisłoka i przy odrobinie szczęścia Mateusz Krakoś mógł a właściwie powinien dać nam prowadzenie. Mateusz znalazł się sam na sam z Koziołem i technicznie chciał przerzucić piłkę nad bramkarzem. Niestety ale zabrakło chyba z centymetra gdyż po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę i odbiła się przed linią. Pech, który od kilku kolejek prześladuje drużynę znowu dał o sobie znać. Kibice zastanawiali się która to już poprzeczka w tym sezonie!. W 26 minucie dał o sobie znać sędzia pan Paweł Pitak. W niegroźnej sytuacji dopatrzył się faulu Kuby Potockiego na zawodniku gości w narożniku pola karnego. Szok i niedowierzanie nie tylko wśród kibiców Sieniawy. To chyba największy przekręt w ostatnich latach w Sieniawie!. Ten sam pan sędzia w meczu w Nowotańcu podyktował podobne dwa karne przeciwko Sieniawie. Nie wiemy czym naraziliśmy się panu Pitakowi?!. Bartosz Lenart pewnie pokonał Żaka i niestety musieliśmy gonić wynik. Była to 1700 bramka stracona przez Wisłok w oficjalnych meczach!. W naszych wkradł się niepokój. Nic nam nie wychodziło, na domiar złego pięć minut później popełniamy „wielbłąda” w liniach defensywnych gdzie nasz zawodnik podaje piłkę do rywala a Janek Kapała strzela do pustej bramki zdobywając swoją pierwszą bramkę w okręgówce!. Szok wśród kibiców Sieniawy i euforia u gości gdzie do Sieniawy zjechała spora grupa sympatyków Zamczyska. W drugiej połowie zaczynamy grać vabank. Trener zmienia od razu trzech naszych zawodników. Nie wiemy dlaczego zmienił walecznego Bartosza Miklaszewskiego. Bartosz walczył na całego, raz po raz siejąc zamieszanie w liniach obronnych gości. Być może odczuwał uraz po kontuzji z Besku?. Wisłok natarł na rywala i raz po raz pod bramką Zamczyska było gorąco. Niestety ale nie stwarzaliśmy sytuacji bramkowych. Coś się zacięło w ataku Wisłoka. W ok. 70 minuty Mateusz Zajączkowski wywalczył rzut wolny z ok. 20 metrów przed bramką rywala, który za to zagranie został wyrzucony z boiska [naszym zdaniem chyba zbyt pochopnie!]. Strzał Daniela Stanisza wylądował … na poprzeczce bramki Odrzykonia!! . Widać „niebiosa” nam ostatnio nie sprzyjają!!. W 83 minucie sędzia dyktuje rzut karny dla Sieniawy po faulu [?!] na Kamilu Kruszyńskim. Daniel Stanisz pewnie strzela i mamy ciekawą końcówkę. Niestety nie potrafimy wykorzystać żadnej sytuacji i przegrywamy mecz, którego w żaden sposób nie powinniśmy przegrać. Tu powinniśmy napisać coś o pracy sędziego, ale nie chcemy gdyż było by to więcej niż cała relacja z meczu. Jednym słowem pan sędzia chciał być najważniejszym aktorem tego meczu i ze swojej roli wywiązał się znakomicie co podkreślili wspólnie kibice obydwu drużyn. Już w sobotę 9 listopada w Jedliczu ostatni mecz jesieni. Nie pozostaje nam nic jak mocno trzymać kciuki za naszą drużynę. Pech i zła pasa musi się kiedyś skończyć!. My wierzymy że już w sobotę!